Posts

Przenosimy treść serwisu w inne miejsca, które mają już istniejącą infrastrukturę i nie będą wymagały od nas wysiłku przy utrzymywaniu. Atopedia: Instalacja MediaWiki zostanie zamieniona na pliki HTML. Stare URLe pozostaną dostępne, z minimalnymi różnicami. Forum: Przełączę forum w tryb tylko do odczytu — nie będzie można już pisać na atopowe.pl/forum. (spróbuję zamienić je na pliki statyczne) Umieszczę linki do /r/atopowezapalenieskory. Poproszę obecnych moderatorów o pomoc z utrzymywaniem porządku na subie.

Źródło: Brian Dunning (Skeptoid), Boost Your Immune System (or Not)

Tłumaczenie: wahwah.

Dziś zwrócimy nasze sceptyczne oko na jeden z najpopularniejszych ostatnimi laty chwytów marketingowych: sprzedaż produktów i usług z zapewnieniem że „wzmocnią nasz układ immunologiczny”. Brzmi ono prosto i atrakcyjnie. Któż by nie chciał układu immunologicznego z supernapędem, zdolnego do zwalczenia dowolnej choroby, od kataru począwszy a na raku skończywszy? Czy rzeczywiście można kupić taką zdolność w pigułce?

W środę, 26 września, odbyła się konferencja „AZS u dzieci z perspektywy dermatologii i alergologii” przeznaczona przede wszystkim dla rodziców (opiekunów) dzieci z AZS.

Niedługo udostępnimy nagranie, na razie zachęcamy do przeczytania relacji z konferencji na stronie projektu Halo! ATOPIA. Tutaj dzielimy się przebiegiem czatu z internautami z udziałem dr Lidii Ruszkowskiej.

Kolejny zlot atopowy odbył się w dniach 25 – 26 czerwca w Starych Jabłonkach.

Na zlot wybrałam się wraz z dexterem i jego siostrą Ewą. Pierwszy kontakt z innymi uczestnikami zlotu mieliśmy w Olsztynie Zachodnim, kiedy to do naszego pociągu dosiadły się mres i Anka Lego.

Wysiedliśmy w Starych Jabłonkach i na szczęście od razu znaleźliśmy drogowskaz na ośrodek Elemis, w którym mieliśmy nocować. Znajdował się on zaledwie kilkaset metrów od stacji. Sprawnie zakwaterowaliśmy się w naszym dwupiętrowym 6-cioosobowym domku i ruszyliśmy na obchód terenu. Po krótkiej wizycie w barku udaliśmy się na poszukiwanie zejścia do jeziora, co nie było łatwą sprawą, gdyż ośrodek był zewsząd otoczony płotem. Na szczęście właściwą drogę wskazał nam kierownik ośrodka przy okazji wypożyczając nam grilla.

Hej, pozdrawiam wszystkich obecnych na zlocie. Jako, że był to mój pierwszy zlot postanowiłam podzielić się wrażeniami z niego.

Główną atrakcją spotkania byli przesympatyczni ludzie z którymi od dłuższego czasu zamierzałam się spotkać i wymienić spostrzeżeniami na temat azs, astmy i alergii: a byli to Anka lego, Dexter+ Mirka+ Ewa, Honda +Iza, Dragon+ Adrianna, Brummig z rodzinką, Kumina i Romaneq.

Na zlot wyruszyłam z Krakowa o godzinie 21 w piątek, ale nie była to samotna podróż ponieważ w Katowicach dołączyła do mnie, Anka Lego która jechała, aż z Czech.

Zapraszam na ciąg dalszy instrukcji obsługi atopika, dzisiaj na tapecie: mieszkanie, sprzątanie, ubrania i biżuteria, pranie, mycie, codzienna pielęgnacja (kremy, balsamy, emulsje, maści…) i sytuacje ekstremalne (maści sterydowe i inne), kosmetyki kolorowe. Podobnie jak przy poprzedniej części – bardzo proszę o wszelkie uwagi konstruktywne, wytykanie błędów i nieścisłości – w końcu nie jestem nieomylna.

Notka pierwotnie wklejona tutaj: KLIK-KLIK.

Część I tutaj: KLIK-KLIK.

Część II tutaj: KLIK-KLIK.

Tym razem mowa będzie o codziennym życiu atopika. Tę część podzieliłam na jeszcze dwie części, żeby ograniczyć ten ogrom informacji, bo tego jest jednak dużo. Dzisiaj: jedzenie, alkohol, witaminy, stres, sport, opalanie. Jeśli macie jakiekolwiek pytania albo uwagi dotyczące tego, co poniżej, to zapraszam, na pytania postaram się odpowiedzieć, uwagi uwzględnić w edycji.

Notka pierwotnie wklejona tutaj: KLIK-KLIK.

Część I tutaj: KLIK-KLIK.

Za namową kilku osób napisałam instrukcję obsługi atopika. Pierwotnie seria wklejona została na moim LJ-u KLIK-KLIK, wklejam tutaj na prośbę Dextera z nadzieją, że tutaj dotrze to do większej ilości osób. Jako że nie roszczę sobie prawa do nieomylności, bardzo proszę o uwagi i komentarze, chętnie uzupełnię i poprawię – instrukcję obsługi atopika pisałam z uwzględnieniem głównie moich doświadczeń i potrzeb, każdy kolejny punkt widzenia się przyda. Dziękuję bardzo Aleks i Ixolite za przejrzenie mojego bełkotu i za cenne uwagi, dzięki którym „instrukcja obsługi atopika” rozrosła się ponad planowaną długość.

Moją serię szczególnie polecam osobom bliskim atopików, być może będzie wam dzięki temu łatwiej zrozumieć, co się tak naprawdę z waszym domowym atopikiem dzieje i jak go „obsłużyć” 😉

Notka pierwotnie wklejona tutaj: KLIK-KLIK

Książka Bena Goldacre właśnie ukazała się w polskim tłumaczeniu i jest do nabycia na stronie wydawnictwa. Co prawda okładka wygląda komicznie, tytuł też mógłby być lepiej przetłumaczony (co jest złego w „Zła Nauka”!?). Ale jestem przekonany, że w środku jest dużo lepiej; już zamówiłem. Ben Goldacre Lekarze, naukowcy, szarlatani. Od przerażonego pacjenta do świadomego konsumenta Septem 2011

Pacjent ma dwoje nastoletnich dzieci, lecz poza tym nie wykazuje objawów choroby psychicznej. Pacjent uskarża się na ból w klatce piersiowej po ośmiu miesiącach leżenia na lewym boku. Podczas badania kolano było zaczerwienione i obrzęknięte, a na drugi dzień zniknęło. Pacjentka nieustannie szlocha i płacze, wygląda także nieco depresyjnie. Pacjentka cierpi na depresję od czasu pierwszej wizyty u mnie w 1996. Wyjątek z wypisu ze szpitala: Żywy, ale bez mojego zezwolenia.

James Randi wręcza nagrodę Rhysowi.

James Randi wręcza nagrodę Rhysowi. fot. Wahwah.

Rhys Morgan to młody, 15-letni raptem chłopak, który właśnie otrzymał nagrodę Fundacji Randiego na The Amazing Meeting w Londynie. Rhys choruje na chorobę Crohna. Poniżej przedstawiamy historię pewnego wątku na forum internetowym, jego autorstwa. Jest to opowieść o chłopcu, który jako jedyny dostrzegał, że „król jest nagi”. Jest to również opowieść o tym, jak mogłoby wyglądać nasze forum, gdyby pozwalano tam na działalność różnego rodzaju alt-medowcom.

Rozpętana przez Rhysa kampania przeciwko medycynie alternatywnej zatacza coraz szersze kręgi, od FDA i WHO, poprzez szpitale i uniwersytety, kończąc na wysokonakładowych mediach.

Zniknęłam z eteru na jakiś czas, niestety nie z powodu utraty zainteresowanie tematem atopii, czy choćby wygranej w lotto. Nie było mnie długo, bo zmogła mnie choroba.

Zaraz po powrocie z krótkich wakacji dopadła mnie pierwsza w życiu opryszczka. Z tym, że nie miałam pojęcia, że to to, bo nie miałam zimna ani nic takiego, nigdy, jak do tej pory… Jako, że wirus zaatakował mnie po raz pierwszy, było ciężko. A zaczęło się tak…

Ben Goldacre

The Guardian

Sobota 3 lipca 2010

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Bad Science, Yeah well you can prove anything with science, za zgodą Autora.

Co robią ludzie, gdy skonfrontujesz ich z dowodem naukowym, który kwestionuje ich wcześniejsze poglądy? Często będą próbowali cię zignorować, zastraszyć, przekupić, pozwać za zniesławienie lub jakoś to sobie zracjonalizować.

Wakacje! Lato, słońce, plaża, góry, mazury! I Atopia. Pylą różne roślinki, na szlaku wędrówki lekki pył unosi się znad drogi, piasek na plaży łaskocze skórę, słońce praży i można zwariować. Trzeba być jednak dzielnym stworzeniem i sobie radzić.

Kiedyś intensywnie chodziłam po górach, czasami miałam wysypkę na odsłoniętych partiach ciała, ale w zasadzie długie spodnie załatwiały kłopot. Lubiłam i dalej lubię piesze wycieczki, tylko nie w upały. Jakoś nie widzę przeciwwskazań dla atopików.

Witam Cię serdecznie wśród moich myśli. Tak się złożyło, że któregoś razu podesłałam na forum link do posta, w którym pisałam o swoich przeżyciach związanych z AZS. Dexter zaproponował by dzielić się tym tematem na blogu atopowym, zatem się podzielę, ku pokrzepieniu serc innych łaciatych.

Początkowo wcale nie było mi łatwo pisać o AZS. Z czasem zadomowiłam się na forum atopowym, na które trafiłam szukając pomocy na własną rękę. Znalazłam ją, znalazłam wsparcie całej grupy ludzi borykającej się z podobnymi problemami. Nawet ich nie znam, nawet nie wiedzą, że czytam ich słowa i śmieję się, płaczę, drapię się tak samo i biorę te same leki, co oni. Zaczęłam poruszać temat choroby na swoim blogu. To dla mnie niezwykle osobiste wyznania. Trudno mi obnażać własną słabość, choć, być może, właśnie to moje pisanie przyniesie kiedyś komuś pomoc. A gdy jest mnie samej jest źle z chorobą i czuję się osamotniona w zmaganiach z nią, czerpię siłę wśród wirtualnych atopików.

Przedstawiamy dziś film z konferencji TED, w którym Michael Specter, autor książki „Denialism” opowiada o rosnącym strachu przed nauką. Ostrzega nas przed trendem, który dla rozwoju ludzkości może okazać się katastrofalny w skutkach. Czas trwania: 16 minut.

Szerokim echem (Sceptico, Orac) w angielskojęzycznej blogosferze odbiła się informacja, że Towarzystwo Homeopatów próbowało doprowadzić do usunięcia wpisu blogowego pt. „Szlachetna sztuka homeopatycznego zabijania” z serwisu The Quackometer. Jako że w internecie nic nie ginie, wpis natychmiast został powielony przez kilkadziesiąt portali i blogów racjonalistycznych. Poniżej przedstawiamy jego tłumaczenie.

Szlachetna sztuka homeopatycznego zabijania

(The Gentle Art of Homeopathic Killing)
by Le Canard Noir, The Quackometer

Mija rok, odkąd Sense about Science, Simon Singh oraz program BBC Newsnight zdemaskowały powszechną praktykę homeopatów: twierdzenie, że ich magiczne pigułki zapobiegają malarii. Stowarzyszenie Homeopatów nie zrobiło prawie nic, aby zlikwidować te niebezpieczne praktyki, poza kilkoma niejednoznacznie sformułowanymi komunikatami prasowymi.

Lekarze, którzy uginają się pod naciskiem pacjentów, tworzą popyt

Ben Goldacre

The Guardian

Sobota 20 marca 2010

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Bad Science, Doing nothing, za zgodą Autora.

W zeszłym miesiącu brytyjski rząd zaproponował projekt ustawy, pozwalającej farmaceutom na wydawanie tańszych odpowiedników zamiast drogich, markowych leków. W Timesie ukazał się list protestacyjny – spontaniczny protest lekarzy i pacjentów – podpisany przez różne grupy pacjentów i ekspertów, z pozytywnym echem w gazetach o dużym formacie. Plan, aby przejść do tańszych leków, zaszkodzi pacjentom, twierdzą eksperci, donosił The Times. Mieli nawet studium przypadku: Pacjent, który dostał zamiennik Seroxatu, źle się poczuł w ciągu dwóch dni.

Polecamy książkę Roberta Sapolsky’ego pt. „Dlaczego zebry nie mają wrzodów?”, którą PWN wydało niedawno w języku polskim.

Jakiś czas temu (2005 rok) na naszym Forum powstał pomysł, żeby wystąpić do Ministerstwa Zdrowia o refundację maści Protopic. Na Atopedii powstały dwa dokumenty: Refundacja Maści Protopic i Pismo do Ministra Zdrowia. Pisma nie przyniosły szczególnego rezultatu, gdy nagle(!) na 17. posiedzeniu Senatu RP (25 sierpnia 2006 r.), senator Mirosława Nykiel występuje z oświadczeniem skierowanym do ministra Religi, które zaczyna się słowami:

W związku z interwencją grupy chorych na atopowe zapalenie skóry (AZS), skierowane do biura w Bielsku-Białej, zgłaszam prośbę o rozpatrzenie możliwości refundacji maści Protopic dla chorych borykających się z najcięższą postacią atopowego zapalenia skóry.

… i dalej jak w naszym piśmie nr 1 (stenogram). Nawiasem mówiąc, jeszcze nie wiemy, kto wysłał ten list do Pani Senator, może jeszcze kiedyś się dowiemy ;)… List do Pani Senator wysłała Martkaa.

W miesięczniku „Charaktery” z października 2008 roku ukazał się artykuł pod tytułem „Stres, który zaszedł za skórę”, autorstwa Patrycji Kozery. „Autorstwa” to zbyt dużo powiedziane, gdyż 70% artykułu składa się z treści skopiowanych z naszego Forum. Oczywiście pani Kozera nie zwróciła się do osób, których wypowiedzi wykorzystała, o pozwolenie (a honorarium zgarnęła 😉 ). Tytułową stronę ilustruje duże zdjęcie roznegliżowanej modelki, która z pewnością nie jest chora na AZS. Tak więc można o chorobach skóry pisać, ale broń

Tu omówię pozostałe terapie niekonwencjonalne i ich źródła. Pozostałe części notki: 1 i 2.

Homeopatia i inne alternatywne metody leczenia a nasza kultura cz.1

W tej części notki przedstawię możliwie skrótowo historię homeopatii i innych alternatywnych metod leczenia i wnioski z tego płynące. Tu zajmę się dwoma najczęściej stosowanymi metodami: homeopatią i akupunkturą.

Ben Goldacre

The Guardian

Sobota 28 listopada 2009

Tłumaczenie artykułu All bow before the mighty power of the nocebo effect, za zgodą Autora.

W tym tygodniu Parlamentarna Komisja Nauki i Technologii analizowała materiał dowodowy stojący za decyzją MHRA, dopuszczającą, by etykietki pigułek homeopatycznych mogły zawierać niepotwierdzone badaniami twierdzenia o ich skuteczności. Tematem posiedzenia komisji była również refundacja homeopatii przez NHS.

Mam nadzieję że po dłuższej przerwie pozwolicie mi napisać mały, króciutki wpisik o tym, czym naprawdę jest medycyna zwana niekonwencjonalną. Myślę że tyle wystarczy, bo po co pisać potem o tym samym w kółko, prawda?

Hej, pozdrawiam wszystkich obecnych na zlocie. ☺️Zachęcona przez Ankę Lego postanowiłam zarejestrować się na forum, żeby podzielić się wrażeniami. ☺️

Na Racjonaliście pojawiło się tłumaczenie artykułu Philipa Plaita pt. „Homeopatia zabija”. Jest to artykuł dotyczący wielu osób odwiedzających nasz serwis, dlatego pozwolę sobie przytoczyć fragment. Do przeczytania całości zapraszam na Racjonalistę.

Wciąż jeszcze pacjenci uważają, że najlepiej się leczyć, a nie zdobywać wiedzę i unikać tego, co uniknąć się da. Ale to już niestety taka cecha pacjenta, że woli mieć jedną tabletkę raz dziennie, niż spędzić godzinę żeby posłuchać na temat swojej choroby. [1]

Ben Goldacre

The Guardian

Sobota 6 października 2007

Tłumaczenie artykułu The trouble with herbals, za zgodą Autora.

Ostatnie wiadomości, że ziołowe środki mogą być nieskuteczne lub niebezpieczne, są już nudne. Pójdź jednak ze mną w podróż poprzez czas (czas… czas…), aż do początków medycyny.

Choroby atopowe, takie jak AZS, astma czy alergiczny nieżyt nosa wydają się być niezmiernie rzadkie w takich społecznościach jak Papuasi albo australijscy Aborygeni wiodący taki tryb życia jak ich przodkowie. W tradycyjnych językach afrykańskich brakuje słów na określeń astmy czy egzemy. Jednak wynalazki XX wieku pomału zaczęły wkraczać i na te tereny. Wiadomo też, że gdy tylko ci ludzie zaczęli żyć zgodnie z zachodnioeuropejskimi normami, szybko zaobserwowano u nich wzrost zachorowań na choroby atopowe. Powiązano to z roztoczami kurzu domowego oraz zanieczyszczeniem środowiska. Czy taki związek faktycznie istnieje? A jeśli tak – czy ma on jakieś większe znaczenie?

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak subiektywnie działa nasz mózg i jak bardzo może wpłynąć na postrzeganie rzeczywistości. Mózg ima się różnych sztuczek, żeby zinterpretować dane, których dostarczają nam nasze zmysły. Spójrzcie przykładowo na ten obrazek:

Ostatnio u mnie na blogu ktoś w komentarzu napisał: to co roślinne, naturalne nie ma skutków ubocznych, tylko to co wytworzyli ludzie zawsze ma. No cóż, pozostało mi tylko się nie zgodzić, pomyśleć sobie o tym jak silny wpływ na ludzkie myślenie mają media reklamujące co chwila coś naturalnego i… Podać przykład, moim zdaniem bardzo prozaiczny. Weźmy na przykład morfinę. Morfina pochodzi przecież z „natury”, z główek maku lekarskiego a każdy kto choć przez sekundę uważał na biologii wie, że to roślina.

Niedawno znajoma zagadnęła mnie na jabberze, żeby pochwalić sposób w jaki napisałem krytykę medycyny alternatywnej, choć, jak sama to określiła, sama „jest po drugiej stronie”. Znam ją (internetowo) już od kilku lat, uważam ją za generalnie rozsądną osobę, szanuję jej zdanie, oraz, co najważniejsze, uważam że warto z nią rozmawiać.

Znajoma opowiadała o ostatnich stadiach ciężkich chorób nowotworowych, kiedy dla pacjenta nie ma już właściwie nadziei, i tak czy siak nie stosuje się już żadnych terapii, operacji ani naświetlań. Twierdziła, że w takich sytuacjach metody alternatywne poprawiają samopoczucie i komfort.

„Nikt nie mówi że leczą, jeno że _pomagają_” — powiedziała.

Często dyskutuję na forum z osobami które mają skłonność do medycyny alternatywnej. Szczególnie kiedy opisują, jak pomogła im cudowna metoda X, zadaję pytania w stylu „skąd wiesz, że to akurat X Ci pomogło?” Nie ma na to pytanie łatwej odpowiedzi, szczególnie że powiedzenie „bo się lepiej czuję” nie załatwia sprawy; zawsze można się lepiej poczuć z jakiegoś innego powodu, na przykład czegoś co wystąpiło w tym samym czasie.

Osoby które stają w obliczu tego (całkiem słusznego) pytania stroszą się, robią różne uniki, począwszy od gry w pomidor („bo mi pomogło”, „bo się lepiej czuję”) do zadeklarowania że wyłączają się z dyskusji, i poinformowania mnie, że nie było ich intencją wszczęcie polemiki, ale „dotarcie do ludzi”. Ten ostatni przykład jest o tyle ciekawy, że mój rozmówca sugeruje, że powinienem się przejmować intencją, z jaką pisał.

Przeglądając dziś stare posty na Forum, przeczytałem też taki: Dostaliśmy dziś Sapdu Clean Liquid Waschnuss, na opakowaniu napisane jest że środek ten do prania jest bez żadnej chemii, dodatkowo jest on przeznaczony dla alergików. Wypróbowałam ten płyn – wyprałam w nim ubranka synka. Okazało się że faktycznie jest to delikatny środek, nie podrażnił skóry mojego dziecka, przy tym dość dobrze pierze, a pranie nie pachnie żadną chemią ☺️ Producent tego płynu może stać się bogaty.

Instrukcja dla czytelników.

Na prośbę naszych czytelników, narzekających na trudności w zrozumieniu języka jakim są pisane artykuły naukowe, rozszyfrowujemy najczęściej używane wyrażenia.

Znacie ten fragment filmu Żywot Briana?

Brian: Słuchajcie, zupełnie źle to zrozumieliście. Nie musicie mnie słuchać. Nie musicie słuchać nikogo! Musicie myśleć samodzielnie! Jesteście wszyscy odrębnymi osobami!

Tłum: Tak, jesteśmy wszyscy odrębnymi osobami.

Brian: Każdy z was jest inny!

Tłum: Tak, każdy z nas jest inny.

Człowiek z tłumu: Ja nie.

Tłum: Ćśśśś!

W rozmowach na temat zdrowia, a szczególnie alergii, można usłyszeć to, co mówił Brian: że każdy jest inny. Tyle, że Brian mówił tutaj o samodzielnym myśleniu, natomiast w kontekście zdrowia mówi się o organizmach: każdy jest uczulony na co innego.

Prezentowany artykuł ma już kilka lat, część informacji jest już przestarzała, ale jednak warto go przeczytać.

Swego czasu na forum zrobiło się głośno na temat kliniki w Gelsenkirchen. Bywalcy wiedzą o co chodzi ☺️Nie będę więc się rozpisywać na jej temat, ale powiem coś niecoś z moich wypraw do naszego zachodniego, germańskiego sąsiada. Otóż z trzech na cztery moje pobyty tam byłam dość niedaleko tej miejscowości. I wiecie co? Nikt o żadnej klinice leczącej AZS i inne choroby alergiczne za pomocą psychoterapii tam nie słyszał, ani lekarze ani pacjenci.

Kiedy Samuel Hahnemann eksperymentował ze swoim pomysłem, medycyna była wciąż w powijakach. Wciąż jeszcze nie było konsensusu odnośnie sposobu szukania dobrych metod leczenia.

Zdarza się tak, że osoba z dyplomem lekarza poleca leki homeopatyczne i inne niepotwierdzone metody leczenia. Kodeks etyki lekarskiej wyraźnie mówi, że jest to coś, czego lekarz robić nie powinien. Mamy więc konflikt: czy ufać tej osobie, ponieważ ma tytuł lekarza? Czy zakwestionować te praktyki pomimo posiadania przez tę osobę dyplomu?

…nie zaszkodzi? Czy aby na pewno?

Oto dwa typowe mity na temat medycyny alternatywnej. Pierwszy to mit łapania się każdej okazji:

Może i nie sprawdzano klinicznie skuteczności tego leku, ale zawsze to jakaś szansa.

Drugi to mit nieszkodliwości:

Może i nie pomoże, ale przynajmniej nie zaszkodzi.

Zestawmy je razem. Jeżeli dany nie został przetestowany klinicznie, nie mamy dowodu jego skuteczności. Ale to nie wszystko, jest jeszcze druga strona medalu. Jeżeli lek nie był przebadany klinicznie, nie wiemy również, czy nie jest przypadkiem szkodliwy!

Pozwolę sobie na wpis, w którym pokażę, kim są błyszczący wiedzą a czasem nawiedzeni ludzie o „cudownych” właściwościach. Korzystam tu ze wstępu do 6 rozdziału książki „Alergia” Lindy Gamlin oraz z lektury portalu www.psychika.net i Wikipedii, a także własnych przemyśleń.

Termin „holistyczna” odzwierciedla moje głębokie przekonanie, że to, na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, to wzajemna łączność między wszystkim, co istnieje. Nie zajmuję się takimi drobiazgami jak proszek do zdejmowania odcisków palców, fantazmatyczne kłaczki z czyichś kieszeni czy wreszcie te idiotyczne ślady stóp. Przez rozwiązanie każdego problemu rozumiem wytropienie właściwego wzorca w sieci wzajemnych powiązań. Związki pomiędzy przyczyną a skutkiem są często o wiele bardziej subtelne i złożone, niż moglibyśmy się spodziewać przy naszym tradycyjnym i prostackim rozumieniu zjawisk świata fizycznego, pani Rawlinson. Pozwoli pani, że podam przykład. Jeśli idzie pani do lekarza leczącego akupunkturą i skarży się na ból zęba, on wbija pani igłę w udo. Czy wie pani dlaczego, pani Rawlinson? Nie? Ja też nie wiem, droga pani Rawlinson, ale tego się właśnie mamy zamiar dowiedzieć. Miło było z panią rozmawiać, pani Rawlinson. Do widzenia.

Na wielu wyspach południowego Pacyfiku istnieją religie, w których ludzie darzą kultem duchy przodków. Podczas wojny autochtoni widzieli samoloty lądujące z mnóstwem wspaniałych dóbr i pomyśleli, że zostały one przysłane Amerykanom z zaświatów przez duchy. Zaczęli więc naśladować Amerykanów. Pobudowali pasy startowe, rozpalili po obu stronach ogniska, postawili szopę, gdzie siedzi człowiek z drewienkami na głowie, które udają słuchawki, i kijami bambusowymi, które udają anteny (kontroler ruchu) – i czekają na lądowanie samolotów. Robią wszystko zgodnie z zaobserwowanymi regułami. Doskonale naśladują wszystkie formy. A jednak metoda nie sprawdza się. Samoloty nie lądują. Wyspiarzom to jednak nie przeszkadza…

Często słyszy się głosy o pomyłkach dotyczących diagnoz – że zamiast zakażenia pasożytami zdiagnozowano AZS. Jak to jest naprawdę? Aby zweryfikować, co jest prawdą, a co mitem, zajrzałam do Wikipedii, a wcześniej zaglądałam do różnych książek. Według nich, najczęstszym pasożytem występującym w Polsce są lamblie. Dotykają one aż 20% dzieci i 3% dorosłych. Zakażenie jest wynikiem niedostatecznej higieny, tam gdzie pola są nawożone zawartością szamba i tam, gdzie nie myje się rąk (małe dzieci często nie przestrzegają zasad higieny, ciężko też to od nich egzekwować).

Rozwój inżynierii genetycznej i biologii molekularnej oraz wiedzy o procesach immunologicznych towarzyszących wielu chorobom doprowadził do stworzenia nowej generacji leków zwanych lekami biologicznymi. Leki te stały się obecnie alternatywą w terapii wielu chorób – zwłaszcza o podłożu autoimmunologicznym – w sytuacjach, gdy zawodzą środki tradycyjne. Zajęły one znaczącą pozycję w onkologii, endokrynologii, gastroenterologii i reumatologii. Wiąże się z nimi również duże nadzieje w leczeniu schorzeń dermatologicznych, np. łuszczycy. Być może leki biologiczne będą kolejnym przełomem w leczeniu AZS.

Główny zarzut pod adresem medycyny alternatywnej to brak eksperymentalnego potwierdzenia skuteczności. Osoby broniące medycyny alternatywnej zazwyczaj odpowiadają, że metod alternatywnych nie da się przetestować, ponieważ stosuje się tam, uwaga, indywidualne podejście do pacjenta. W związku z tym indywidualnym podejściem nie można wziąć po prostu grupy pacjentów z AZS i podać im tego samego specyfiku.

Czy rzeczywiście z powodu indywidualnego podejścia nie można testować metod alternatywnych? Argument ten jest najczęściej używany przez homeopatów, więc skupię się na tym przykładzie.

Jak sprawdzić, czy woda butelkowana różni się w smaku od kranówki? Niedawno sprawdziliśmy to razem z moją dziewczyną, stosując podwójnie ślepą próbę.

Myślicie że choroby alergiczne to wymysł nas, ludzi żyjących w XX i XXI wieku? Jeśli tak, to grubo się mylicie. Takie choroby istniały od dawien dawna, lecz ludzie prawdopodobnie nie zwracali na nie uwagi (jak bowiem ma się katar do epidemii tyfusu), lub mylono je z innymi chorobami (np. astmę z gruźlicą), albo mawiano iż dany osobnik jest „chorowity”.

Kiedyś pisałem o homeopatii w obliczu podwójnie ślepej próby, dając link do filmu na którym James Randi wyjaśnia zasady homeopatii. Film był fragmentem z wykładu w Princeton w 2001 roku, i był po angielsku. Dla tych, którzy lubią filmy z polskimi napisami, mam dobrą wiadomość! Zrobiłem polskie napisy! Proszę bardzo:

James Randi wyjaśnia zasady homeopatii – z polskimi napisami.

Miłego oglądania!

Polskie prawo farmakologiczne zawiera bardzo ciekawy zapis. Otóż leki homeopatyczne, tam nazywane „produktami leczniczymi homeopatycznymi”, nie wymagają wykazania ich skuteczności. Na początku nie mogłem w to uwierzyć. Poszukałem więc w prawodawstwie, i znalazłem ten zapis.

Wiele razy, kiedy rozmawiam z ludźmi o mojej chorobie i kiedy pojawia się zdanie „AZS, alergiczny nieżyt nosa i astma oskrzelowa są nieuleczalne” widać na twarzy mojego współrozmówcy dziwaczny grymas i szybkie „poprawianie” mojej wypowiedzi – ale co ty wiesz, lekarze często się mylą, nie ma chorób nieuleczalnych, dziś masz a jutro nie będziesz mieć… I tak dalej, i tak dalej. W takiej sytuacji jestem zmuszona szybko zmienić temat, bo z własnego doświadczenia wiem, że z dalszej rozmowy i tłumaczenia nic konstruktywnego nie wyjdzie. Jestem pewna że nie tylko ja mam za sobą takie doświadczenia ☺️

Weszłam niedawno przez zupełny przypadek na www.racjonalista.pl – i znalazłam tam coś, co bardzo tu pasuje i z czym się zgadzam. Artykuł zwie się Homeopatyczna dawka normalności. Zacytuję tu fragment: Jak powszechnie wiadomo walczę z ciemnogrodem, cudotwórcami i innymi niepotwierdzonymi przez naukę metodami „leczenia” od lat. Narażam się pewnie na śmieszność, nazywanie paranoikiem czy jeszcze gorzej, ale nie dbam o to. Nie dbam dlatego, że nie mogę mieć szacunku dla kogoś kto powołany do przestrzegania prawa ignoruje wizyty szarlatana z Filipin lub ogrodnika, który na podstawie własnych wizji skonstruował kosmiczne urządzenie do leczenia, twierdząc że nie robią oni niczego złego lub udaje, że praktyki paramedyczne w pokoju hotelowym to norma dla Inspekcji Sanitarnej (bo nie jest on zarejestrowany jako lekarz!

_To było pod koniec grudnia, zaraz przed świętami Szwagier przyniósł spirytusu, no więc rozrabiamy Rozrabiamy tak jak zwykle, pół na pół, wiadomo Dziad tak robił, ojciec robił, tak nas nauczono Na to żona mówi nagle, że gdzieś przeczytała Że im bardziej się rozcieńczy, to tym mocniej działa… _ Czytaj całość

Pytanie do czytelników: czy zgadzacie się z wymową poniżej streszczonego artykułu? Jakie błędy popełniono w poniższej analizie? Czy wyciągnięto prawidłowe wnioski? Prosimy o komentarze.

Naczelna Rada Lekarska negatywnie ocenia stosowanie homeopatii i pokrewnych nienaukowych metod przez niektórych lekarzy i lekarzy dentystów, a także organizowanie szkoleń w tych dziedzinach – napisano w oświadczeniu NRL, które PAP otrzymała 15 kwietnia. NRL podkreśliła, że narasta liczba dowodów, iż homeopatię należy zaliczać do nienaukowych metod tzw. medycyny alternatywnej, która proponuje stosowanie bezwartościowych produktów o niezweryfikowanym naukowo działaniu. „Rada wyraża zaniepokojenie, że część lekarzy i lekarzy dentystów jak również niektóre organizacje lekarskie i uczelnie medyczne angażują się w popularyzację homeopatii i pokrewnych metod, służąc pomocą w organizacji szkoleń i działań mających na celu legitymizowanie oraz promocję homeopatii” – podkreślono w oświadczeniu.

Abstrakt Terapia biologiczna od wielu dziesięcioleci zajmuje istotne miejsce w leczeniu różnorodnych schorzeń z zakresu onkologii, endokrynologii, gastroenterologii i reumatologii. Działanie leków biologicznych jest związane z naśladowaniem funkcji prawidłowych białek ludzkich. Wiele leków biologicznych funkcjonuje jednocześnie jako tzw. modulatory odpowiedzi immunologicznej, angażując w walkę z chorobą siły odpornościowe chorego. W ostatnim czasie rozpoczęła się także nowa era leków biologicznych w dermatologii. W leczeniu chorób skóry znalazły zastosowanie przeciwciała monoklonalne, białka fuzyjne oraz rekombinowane białka ludzkie.

Za Skeptico

Po ostatnich odkryciach, że leki na receptę – włączając antybiotyki, anty-konwulsanty, stabilizatory nastroju i hormony płciowe – zostały znalezione w wodzie pitnej w Stanach Zjednoczonych, ujawniono, że inny zespół odnalazł leki homeopatyczne w wodzie kranowej:

W trakcie pięciomiesięcznych badań, nasze zespoły wykonywały testy wody pitnej 24 metropolii na obecność licznych preparatów homeopatycznych, włącznie z Arsenicum Album, Belladonna, Kali Carbonicum i Aurum Metallicum. Pomimo wykonania wielu wersji testów, oraz pomimo użycia najbardziej zaawansowanego sprzętu jaki był dostępny, nie byliśmy w stanie znaleźć nawet jednej molekuły z preparatu homeopatycznego w żadnej z próbek wody wodociągowej, które badaliśmy. O ile w przypadku leków allopatycznych nie stanowi to żadnego problemu, środki homeopatyczne są tym mocniejsze, im bardziej są rozcieńczone. To oznacza, że próbki wody które testowaliśmy, zawierające zero molekuł na przykład, Arsenicum Album, mają maksymalną możliwą siłę działania, i jako takie, mogą stanowić poważne zagrożenie dla amerykańskiego społeczeństwa, które nieświadomie przyjmuje te potężne środki homeopatyczne.

Współcześni cudotwórcy-uzdrawiacze są nadzwyczajnymi sprzedawcami. Grają na obawach. Zajmują się dostawą nadziei. A kiedy już cię mają, potrafią przekonać, byś wracał po więcej… i więcej… i więcej. Rzadko kiedy ich ofiary zdają sobie sprawę z tego, jak często i jak zręcznie są oszukiwane. Czy matka, która zadowolona z siebie, podaje dziecku witaminy, zastanawia się nad pytaniem, czy ono rzeczywiście ich potrzebuje? Czy abonenci pism o „zdrowej żywności” wiedzą, że artykuły napisane są w sposób tendencyjny, aby napędzić sprzedaż produktów firm zamieszczających reklamy w tych pismach? Na ogół tego nie wiedzą.

U około 80% dzieci chorych na astmę występuje ona na podłożu atopii, czyli predyspozycji do chorób alergicznych przekazanej genetycznie przez rodziców. Atopie wiąże się obecnie ze zdolnością do nadmiernej produkcji przeciwciał IgE na alergeny. Obecnie wiadomo, że reakcje dziecka na określone alergeny mogą być uwarunkowane genetycznie, zależą od ekspresji wielu genów związanych z chromosomami 5, 6, 11, 14. Dziedziczenie atopii od osób bez astmy nie wpływa na ryzyko wystąpienia astmy u potomstwa, ale obecność atopii u chorych na astmę zwiększa zawsze prawdopodobieństwo rozwoju astmy w rodzinie.

Nieskuteczne metody leczenia są jak kłamstwa…

Wydaje się jednak, że ludzie lubią być okłamywani. Badania TNS OBOP wykazują, że 56 procent Polaków uważa, że homeopatia jest skuteczną i dobrą metodą leczenia, a 62 procent społeczeństwa ufa lekarzom zapisującym leki homeopatyczne.

Na naszym Forum często pojawiają się osoby, usilnie próbujące namówić nas na zakup tzw. leków naturalnych. Na uzasadnione wątpliwości co do skuteczności tych specyfików, zwykle odpowiadają: „trujcie się chemią skoro nie chcecie spróbować naturalnych środków”. Czy rzeczywiście „naturalne” jest lepsze od „chemii”?

Przykładowo, korę wierzbową używa się od wieków jako środka przeciwgorączkowego, przeciwzapalnego i przeciwbólowego. Faktycznie stosuje się ją podobnie do tego, jak my stosujemy aspirynę. Nie jest to zaskakujące, ponieważ już w 1838 roku chemicy zidentyfikowali aktywny składnik kory wierzbowej jako kwas salicylowy – od salix, botanicznej nazwy rodziny wierzbowatych – którego syntetyczną postacią jest kwas acetylosalicylowy, lepiej znany jako aspiryna. Gdybyś wziął tabletkę czystego, naturalnego kwasu salicylowego wyciągniętego z wierzby i tabletkę chemicznego kwasu salicylowego wyprodukowaną w fabryce Bayera, żadnymi znanymi metodami nie udałoby się stwierdzić różnicy między nimi. Obie składają się z tych samych cząstek subatomowych tworzących identyczne atomy, które są skupione w identyczny sposób, tworząc identyczne molekuły. Chemik nie potrafi znaleźć różnicy i zielarz nie potrafi znaleźć różnicy. Zresztą nawet zielarz, który wierzy, że istnieje różnica, nie potrafi jej znaleźć.

Naukowcy ze szwedzkiego uniwersytetu medycznego Karolinska Institutet pokazali, że niektóre molekuły mikroRNA mogą odgrywać istotną rolę w rozwoju chorób skóry, takich jak AZS. MikroRNA to krótkie, jednoniciowe cząsteczki RNA, które regulują działanie genów, i poprzez oddziaływanie na wiele różnych protein i udział w różnych procesach komórkowych w skórze i systemie immunologicznym, mogą być istotnym czynnikiem w rozwoju chorób skóry. W przyszłości terapie oparte na bazie mikroRNA mogłyby być bardziej efektywne, niż terapie genowe oparte na wpływie na poszczególne proteiny.

– Na co jesteś chory? – A na coś dziwnego. – A jak ta choroba się nazywa? – „Coś dziwnego”. Tak z grubsza wygląda znaczenie słowa atopos. Powiedziałbym, że to dziwne, żeby opisywać choroby w ten sposób.

Termin alergia został po raz pierwszy użyty przez Klemensa von Pirqueta w 1906 roku i oznaczał szkodliwe dla organizmu reakcje immunologiczne. Z kolei pojęcie atopia, użyte po raz pierwszy przez Cooke’a i Vander Vera w 1916 r., oznacza dziedziczną skłonność do rozwoju reakcji nadwrażliwości typu I, co wiąże się z wytwarzaniem przeciwciał IgE w odpowiedzi na powszechnie występujące w środowisku antygeny – heterogenne białka. Już wtedy uznano rodzinną skłonność do występowania alergii za jeden z wyróżników atopii.

Część autorów podważa ochronny wpływ karmienia piersią, polegający na zmniejszeniu ryzyka wystąpienia chorób atopowych w dzieciństwie. Purvis i wsp. przebadali grupę ponad 800 dzieci w 1., 3. i 5. roku życia i stwierdzili, że ryzyko wystąpienia AZS u dzieci karmionych piersią do 6. mies. życia było mniejsze niż u karmionych dłużej niż 6 mies. Najniższe ryzyko wystąpienia AZS odnotowano u dzieci karmionych sztucznie. Ludvigsson i wsp. oceniali ryzyko wystąpienia AZS w grupie ponad 8 tys.

Według zaleceń EAACI zaleca się karmienie wyłącznie piersią do 4.–6. mies. życia w ramach profilaktyki alergii. Mleko matki zawiera m.in. lizozym (działający przeciwbakteryjnie), laktoferynę (czynnik stymulujący wzrost prawidłowej flory jelitowej) oraz przeciwciała klasy IgA (pierwsza linia obrony przed patogenami). Dzieci karmione piersią do 2. roku życia, nawet przy obciążonym wywiadzie alergicznym u rodziców, rzadko zapadają w tym okresie na AZS. Zawarta w mleku matki laktoferyna pobudza rozwój prawidłowej flory jelitowej, która stymuluje procesy odpornościowe, odgrywając tym samym ważną rolę w profilaktyce alergii.

Nieskuteczne preparaty są jak kłamstwa.

W książce Marka Haddona „Dziwny przypadek psa nocną porą” główny bohater tłumaczy, dlaczego nie kłamie. Jego matka twierdzi, że Christopher nie kłamie, bo jest dobrym człowiekiem. Ale on sam mówi, że powód jest inny. Nie kłamie dlatego, że nie potrafi.

Polecam dzisiaj książkę Johna Diamonda pt. „Cudowne mikstury i inne troski”. Autor był znanym dziennikarzem brytyjskim, pisał felietony do Timesa, Guardiana, Daily Mail i.in. Był również prezenterem radiowym i telewizyjnym. Umarł na raka krtani w 2001 roku. A oto krótki fragment na zachętę: (…) jakie mam zastrzeżenia do alternatywizmu? Gdyby alternatywiści byli w tej sytuacji uczciwi, nie miałbym żadnych. Gdyby mówili: “Mamy pewne przydatne psychologiczne techniki, mogące pomóc ludziom odzyskać kontrolę nad ich własnym życiem, żeby czuli, że traktuje się ich poważnie, żeby – przynajmniej na pewien czas – pozbyli się poczucia alienacji”, to nie widziałbym żadnego problemu, i faktem jest, że wielu psychologów i psychoterapeutów mówi to, choć może nie w ten sposób.

W ostatnich latach, dzięki postępom biologii molekularnej, nastąpił ogromny postęp w zakresie technik stosowanych w badaniach genetycznych. Umożliwiło to dokładniejsze poznanie genetycznych uwarunkowań wielu chorób. Rozważania dotyczą również chorób atopowych. Obecnie uważa się, że czynnikom genetycznym może podlegać co najmniej kilka etapów patogenezy reakcji atopowej. Są to m.in.: synteza IgE i innych immunoglobulin, swoista odpowiedź na alergeny, dystrybucja i zdolność do aktywacji komórek uczestniczących w patogenezie, próg odpowiedzi narządów docelowych.

Od ponad 10 lat naturalną ewolucję choroby atopowej określano pojęciem „marszu alergicznego”. Oznaczało to, że objawy pojawiały się w określonym wieku, utrzymywały się przez lata i często w miarę upływu czasu obserwowano tendencję do spontanicznej remisji lub zmiany lokalizacji narządowej. Najlepszym przykładem „marszu alergicznego” jest przejście atopowego zapalenia skóry (AZS) w kierunku astmy oskrzelowej.   Pełny artykuł: Marsz alergiczny   (dexter, dzięki za link)

Ostatnio na forum tajfunek23 napisała o tym, co powiedział jej ktoś w szpitalu. Otóż było to:

(…) że nie powinnam wychodzić za mąż i mieć dzieci bo skoro to jest choroba genetyczna i moje dziecko miałoby też mieć takie problemy jak ja (…)

Są tutaj dwie sprawy. Pierwsza, że sugerowanie komuś, że powinien czy nie powinien mieć dzieci, jest nie do przyjęcia. Mógłbym tutaj wyszukać źródła i napisać więcej, ale na razie ograniczę się do tego co już napisałem.

Tekst przetłumaczony ze strony <http://www.quackwatch.com/01QuackeryRelatedTopics/quackdef.html>

Znachorstwo: Jak je zdefiniować?

Stephen Barrett, M.D.

W języku angielskim znachorstwo (quackery) pochodzi od słowa quacksalver (ktoś, kto chwali się umiejętnościami w robieniu maści i temu podobnymi). Słowniki definiują quack jako „samozwańczego medyka; szarlatana” oraz „kogoś, kto pretensjonalnie wypowiada się bez dobrej znajomości tematu.” Te definicje sugerują, że promocja znachorstwa oznacza naumyślne zwodzenie, ale wielu zwolenników szczerze wierzy w to, co robią. FDA definiuje oszustwo medyczne jako „promocję, dla zysku, preparatu medycznego, znanego jako fałszywy lub niepotwierdzony.” To może powodować nieporozumienia z powodu potocznego — oraz przed trybunałem — użycia; słowa „oszustwo” wiąże się ze świadomym zwodzeniem. Główna charakterystyka znachorstwa to promowanie, raczej niż oszustwo, chciwość czy mylne informacje.

Za ciężkie pieniądze sprzedawał chorym na nowotwory lekarstwo, które miało im uratować życie. Cudowna mikstura okazała się jednak nieskomplikowaną mieszanką ziół i soków warzywnych. Oszust stanie niebawem przed warszawskim sądem. Zygmunt B. jest z zawodu budowlańcem, z urodzenia warszawiakiem. W całej Polsce zasłynął jednak jako profesor lub biochemik stojący na czele grupy naukowców pracujących nad nowatorskimi metodami zwalczania komórek rakowych. Mówiono o nim „znachor” lub „szaman”. Pełny artykuł.

Okazuje się że Przekrój, niegdyś krakowski, a obecnie warszawski tygodnik, ma stronę internetową i publikuje na niej niektóre artykuły. Zawsze lubiłem to pismo, i jako nastolatek, jeżdżąc pociągiem pomiędzy Warszawą i Kaliszem, zawsze kupowałem Przekrój na stacji. Przekrój zazwyczaj publikuje artykuły powiązane z nauką i okolicami. Dzisiaj znalazłem u nich artykuł p.t. „Czas cudów”. Rekiny miały nie chorować na raka. Taka była umowa. Kłopot w tym, że – jak się zdaje – rekinów o tym nie poinformowano.

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Bad Science, „The End of Homeopathy?”, autorem tekstu jest Ben Goldacre.

Raz za razem, rzetelnie przeprowadzone badania naukowe wykazują, że preparaty homeopatyczne nie działają lepiej od zwykłego placebo. Więc dlaczego klnie się na nie tak wiele sensownych osób? I dlaczego homeopaci uważają, że padają ofiarą kampanii oszczerstw? Ben Goldacre podąża śladem sfałszowanych statystyk, podrobionych ankiet i ludzi oszukujących samych siebie.

Ben Goldacre

The Guardian

piątek, 16 listopada 2007

Niektóre aspekty znachorstwa są nieszkodliwe – lub nawet dziecinne – i są też takie, które są naprawdę poważne. We wtorek, ku mojemu zachwytowi, autorka Jeanette Winterson uruchomiła naukową obronę homeopatii na stronach Guardiana. Użyła tam słowa „nano” w bezsensowny sposób, zasugerowała, że homeopatia odgrywa rolę w leczeniu HIV w Afryce, oraz mówiła że artykuł w Lancecie nawołuje lekarzy, aby mówili swoim pacjentom że homeopatyczne „leki” nie działają.

W poprzednim poście opisałem pokrótce swój „wyjazd z choroby”. W mojego doświadczenia wynika, że związek z chorobą ma ogólnie pojęte środowisko, a im dalej od Warszawy tym lepiej.

Od razu zastanawiamy się, a co takiego właściwie w tym środowisku może być takiego. Dwóch pierwszych kandydatów to woda i dieta.

Dopiero dzisiaj zauważyłem, że kilka dni temu na zostałem na forum zapytany, jak to się stało, że przeszło mi AZS. Najpierw muszę się zastrzec, że AZS nie przeszło mi do końca; cały czas mam zmiany na stopach, trzymające się uporczywie w paru miejscach, i nawet właśnie w trakcie pisania tego postu smaruję te miejsca hydrokortyzonem kupionym w supermarkecie. Ale poza tym faktycznie, AZS mi przeszło, to znaczy mogę normalnie żyć i w ogóle się tym AZS nie przejmować.

Jakiś czas temu rzuciłem na forum propozycję założenia na Atopedii artykułu o Alveo. Zapytałem dlatego, że osobiście jestem nastawiony do Alveo bardzo sceptycznie i gdybym sam pisał ten artykuł, to pewnie napisałbym go w bardzo sceptycznym tonie, a chciałem dać szansę zwolennikom preparatów które nie działają. Czasami próbuję być miły. Ale nikt nie odpowiedział na moją propozycję, więc przyjąłem że mogę artykuł o Alveo napisać sam, więc go napisałem.

Bardzo często mamy do czynienia z lekami czy preparatami, których zadaniem jest „wzmocnienie naszego układu odpornościowego”. Co to właściwie oznacza, i co to oznacza, kiedy taki preparat jest polecany alergikowi?

Przeglądając Atopedię trafiłem niedawno na artykuł o wdzięcznym tytule „Geneza AZS i podstawy terapii według kliniki medycyny homeopatycznej Gelsenkirchen w Niemczech”. Przeczytałem go, i włosy stanęły mi dęba. Pomijając samą kwestię homeopatii, są tam na przykład takie kwiatki:

Postępowanie w klinice w Gelsenkirchen zakłada, że sytuacje stresowe mogą być odpowiedzialne za powstanie neurodermitis. Każda choroba chroniczna powstaje poprzez uczucie, które niespodziewanie obejmuje daną osobę, i które jest porównywalne z szokiem. W przypadku neurodermitis jest to uczucie rozstania. Osoba chora boi się rozstań.

Osoba chora boi się rozstań, tak? A zdrowa nie? Zastanawiam się, w jaki sposób doszli do tego wniosku. Prawdopodobnie wzięli osobę z AZS i zapytali się: Czy przechodziła Pani kiedyś bolesne rozstanie? A pacjentka odpowiada: Tak! Ach, czyli AZS ma związek z rozstaniami!

Po raz pierwszy, sam już nie wiem od jak dawna, w ogóle się nie drapię. Po przeprowadzce do Dublina praktycznie zapomniałem o tym że miałem AZS. Trudno powiedzieć co jest najważniejsze, czy to klimat, czy brak jakiegoś alergenu specyficznego dla Warszawy (albo Polski), a może kombinacja różnych rzeczy.

Kiedyś zastanawiałem się, co by się stało gdybym nagle wyzdrowiał, czy w ogóle przestałbym się interesować AZS? Przestałbym pisać na forum? Przestał pisać bloga? Rzeczywiście, o wiele mniej udzielam się teraz na forum i mniej się nim zajmuję, ale o AZS cały czas pamiętam. Niedawno nawet przeprowadziłem dyskusję w której udało mi się przekonać moją rozmówczynię. Była to bodaj najbardziej produktywna dyskusja w internecie w jakiej miałem okazję brać udział.

Niedawno spotkałem się ze stwierdzeniem jednej osoby na forum, które można w skrócie zapisać w ten sposób:

Od jakiegoś czasu mam pogorszenie. Leczę się, ale atopia się mnie cały czas mocno trzyma. Przyznaję, że to w dużej mierze moja wina, bo się drapię.

Wiecie, na czym polega homeopatia? Nie? W takim razie polecam wideo, w którym James Randi tłumaczy zasady homeopatii. Jeżeli wiecie, polecam je tym bardziej! Szukając w sieci informacji o tym jak się sprawuje homeopatia badana przy pomocy podwójnie ślepej próby, trafiłem na wpis w którym jest następujący fragment: Metaanaliza wielu badań klinicznych opublikowana w czasopiśmie Lancet w 2005 roku kończy się tak: “te wyniki zgadzają sie z twierdzeniem, ze kliniczne działania homeopatii to efekt placebo”.

Niedawno pisałem, że chciałbym się mylić, że chciałbym żeby istniała jakaś, alternatywna bądź nie, skuteczna metoda leczenia AZS.

Załóżmy, że wśród oszustów, naciągaczy oraz „uzdrowicieli” autentycznie przekonanych co do swoich umiejętności leczenia, kryje się ktoś kto potrafi leczyć naprawdę. Jak oddzielić ziarno od plew?