Prawda emocjonalna?!

opublikowane 2008-02-25

Ten wpis nie jest o emocjach, emocje są w porządku. Ten post jest o prawdzie.

Nakład książki Dziwny przypadek psa nocną porą jest już dawno wyczerpany, i książkę można albo upolować w bibliotece, albo na Allegro, gdzie osiąga ceny typu 70zł. W końcu udało mi się w końcu upolować polskie wydanie Dziwnego przypadku w zestawie z trzema innymi książkami w jednej okładce. (tutaj używam słowa książka w rozumieniu utwór)

Dostarczyłem książkę mojej babci, i wczoraj miałem okazję porozmawiać z nią przez telefon. Zapytała mnie, w których miejscach identyfikowałem się z głównym bohaterem. Podałem przykład z prawdą i nieprawdą. Główną myślą jest tam, że w danym miejscu i danym czasie wydarza się tylko jedna rzecz (tzn. tylko jedna wersja wydarzeń). Na to babcia powiedziała, że przecież różni ludzie mogą mieć różne odczucia i interpretacje, i wszystkie będą prawdziwe.

Kiedy ktoś zaczyna używać pojęć „prawda” oraz „odczucie” czy „interpretacja” w jednym zdaniu, wtedy zaczynam się niepokoić, czy w ogóle będzie można przeprowadzić racjonalną dyskusję·

Ale przełknąłem ślinę i zacząłem tłumaczyć, że Christopher w książce mówił o faktach, czyli o rzeczach które wydarzyły się w rzeczywistości; że na przykład, jak się na śniadanie jadło płatki, to płatki, a nie co innego. Na to babcia mówi że owszem, ale tylko w takim najbardziej prymitywnym ujęciu prawdy.

To jakie są inne rodzaje prawdy? Jeżeli ktoś coś zobaczy i coś sobie pomyśli, czy coś odczuje, to jasne, że on to naprawdę myśli, czy naprawdę czuje, ale to nie ma nic wspólnego z prawdą czy fałszem. U- czy odczucia to jedna sprawa; fakty to druga. Mieszanie jednego z drugim jest jak mieszanie tlenu z wodorem.

Jakby tego było mało, dzisiaj kolejna rzecz na ten sam temat: debata Richarda Dawkinsa z Madeline Bunting. W tej rozmowie, kiedy Dawkins mówi o faktach, Bunting wyskakuje nagle z „prawdą emocjonalną”.

Tak bezsensownego zestawienia słów nie widziałem od czasów „energii używanych przez uzdrowicieli”.

Dlaczego jest ta zbitka słów nie ma sensu? Pojęcie prawdy ma sens tylko wtedy, kiedy rozważamy je w komplecie z pojęciem fałszu, czyli nieprawdy. Mówiąc, że coś jest prawdą, mamy na myśli, że mamy do czynienia z sytuacją przeciwną do nieprawdy, i że te dwie sytuacje nie mogą występować naraz. Kiedy nagle mówi się o „prawdzie emocjonalnej”, łatwo zapomnieć, że użycie takiego pojęcia oznacza przyjęcie również „nieprawdy emocjonalnej” albo „fałszu emocjonalnego”. I co by to miało być?! Rozstrzyganie, czy Kowalski naprawdę był smutny, czy nie? A może jego smutek był fałszywy?

Ktoś mógłby powiedzieć, że w porządku, ktoś może sobie używać jakiegoś pojęcia, jeżeli je dobrze zdefiniuje. Może i tak, ale nie każde zestawienie słów jest w porządku. Jeżeli ktoś bierze słowo prawda i zaczyna go używać w kompletnie subiektywnym kontekście, w którym nie ma pojęcia nieprawdy, to nie jest w porządku. Jest to po prostu taktyka zasłony dymnej, która uniemożliwia prowadzenie dyskusji.

„Jestem prawda emocjonalna, dla przyjaciół po prostu prawda.”

- Bla, bla, bla, dwa plus dwa równa się pięć, bla, bla, bla.
- Pięć? To jest według ciebie prawda?
- To znaczy, to jest prawda emocjonalna…

W ten sposób można bezkarnie pieprzyć farmazony, a będąc przyciśniętym do muru powiedzieć, że to taki specjalny rodzaj prawdy, w którym farmazony są OK.


Komentarze