Nie ma to jak zagwizdać na ulicy

opublikowane 2013-04-21

(…) Właśnie rozmawiałam dokładnie o tym kilka tygodni temu w liceum z grupą pierwszoklasistów na mojej lekcji angielskiego. Rozmawialiśmy o homoseksualizmie z powodu aluzji doń poczynionych w książce którą akurat przerabialiśmy, i wielu chłopców rzucało komentarze w stylu „To obrzydliwe.” Wszczęła się dyskusja i w końcu jeden z uczniów przyznał, że był pełen obrzydzenia i przerażenia, kiedy pewnego razu w taksówce zaczął się do niego przystawiać pasażer płci męskiej.

Na to zapaliła mi się lampka. „Ach,” ‒ powiedziałam. „Rozumiem. Widzisz, boisz się, bo po raz pierwszy w życiu padłeś ofiarą niechcianego seksualnego natarcia ze strony kogoś kto jest w stanie użyć posłużyć się przeciwko tobie siłą.” Chłopiec przytaknął i zadrżał.

„Ale,” ‒ kontynuowałam ‒ „Jako kobieta, uczysz się z tym żyć od czternastego roku życia, i to nigdy się nie kończy. Żyjemy z tym strachem, dzień w dzień, przez całe życie. Każdy mężczyzna przechodzący przez podziemny parking jest albo niegroźnym nieznajomym, albo potencjalnym gwałcicielem. Za każdym razem.”

Dziewczęta w klasie przytakiwały. Chłopcy wyglądali na autentycznie zszokowanych.

„Więc pomyśl o tym następnym razem kiedy będziesz podrywać dziewczynę. Być może ona, tak jak ty wtedy w taksówce, wcale tego nie chce.

Źródło


Komentarze