Raptularz

Żyrandol

Wisiał na samym środku pokoju, gdzie się najwięcej chodzi. Zawadzałem już o niego tyle razy, aż dziw że uszkodziłem go dopiero teraz.

Udało mi się go poskładać do kupy, ale żeby mu się więcej krzywda nie stała, wyniosłem go z domu. I tak nie był używany.

Przekroczyłem neo-limit

Najwyraźniej przekroczyłem miesięczny limit łącza państwowego, bo transfer z 256kbps zmalał do 32kbps. Wrażenie jest podobone jak przy korzystaniu z komórkowego połączenia GPRS przez IrDA. To znaczy, dramatyczne.

Pocałuj mnie w sklep internetowy

Moda na anglojęzyczne nazwy firm jest nieśmiertelna. Myślałem że już nic mnie nie zdziwi, a tutaj… sklep multimedialny www.arse.pl! Dla niezorientowanych, definicja słowa arse ze słownika WordNet:

Rozmowy z szefem

W rozmowach z szefem zaczynam coraz częściej mówić o problemach które mnie gnębią. Kilka dni temu moja dziewczyna słyszała mnie rozmawiającego przez telefon i powiedziała że wygląda na to że chyba rzeczywiście nie zależy mi na tej pracy.

Po co mi Windows™?

Po to, żeby sprawdzać dokładnie krok-po-kroku jak się co robi w tym systemie i pisać szczegółowe instrukcje dla moich współpracowników.

W takim razie moi współpracownicy powinni mieć Linuksa, żeby pisać szczegółowe instrukcje dla mnie.

Sposób na siebie samego

Nie chce mi się pisać magisterki. Chce mi się pisać bloga. Co więc robić? Pisać bloga o magisterce. A najlepiej krytykować!

Jestem kosmitą

Jakiś czas temu byłem zajebisty. Dzisiaj przerabiałem spam kosmiczny.

Spęd rodzinny

Było jasne że tak czy siak święta będziemy musieli poświęcić rodzinie. Przerażeni spędzeniem świąt w śmierdzących warszawskich autobusach postanowiliśmy z Lucyną zorganizować spęd rodzinny… u nas. Suma osób na spędzie (włączając gospodarzy) wynosiła 14. Przygotowania do śniadania świątecznego zajęły całą sobotę, nie licząc wcześniejszych przygotowań typu zakupy. Całość imprezy była całkiem udana, i co najważniejsze, o wiele znośniejsza niż poprzednie święta pielgrzyma. Luźne spostrzeżenia i uwagi: Niesamowite, że nikt nie rozlał czerwonego barszczu na biały obrus.

Zasypiam na wykładach

Zasypiam na wykładach. Przychodzę, siadam, wszystko w porządku. Wykładowca zaczyna coś opowiadać. Po pewnym czasie czuję, że moje oczy zaczynają się zamykać. Z całej siły staram się utrzymać je otwarte, przekrzywiam głowę na boki, zginam i prostuję nogi. Po chwili obraz zaczyna się rozdwajać. Widzę dwóch wykładowców. Dramatycznym wysiłkiem próbuję skierować obie gałki oczne w ten sam punkt. Tymczasem oczy zamykają mi się coraz silniej i w końcu nie mam już siły się bronić.

A numer jego czterdzieści i siedem

Posiadacz stopy standardowego rozmiaru jest w komfortowej sytuacji. W sklepie obuwniczym ogląda dostępne modele butów i jeżeli któryś model mu się spodoba, najprawdopodobniej da się znaleźć parę odpowiedniego rozmiaru.