Irlandia

Protest

Wczoraj byłem na proteście przed parlamentem irlandzkim. Skandowałem „tchórze!”, „wstyd!” i parę innych…

Protest pod parlamentem

The Crucible

W zeszły piątek L. zabrała mnie na spektakl The Crucible w wykonaniu licealistów ze szkoły Newpark.

Cappuccino w Ivory

Dalkey czyta się „dołki”. Jak dotychczas, jedno z moich (i L.) ulubionych miejsc na wycieczki. Punktem programu jest zawsze kawa Cappuccino w restauracji Ivory w Dalkey. Czasami też owoce morza, na przykład kopiasty talerz małży, ale to osobna historia. Zawsze zaczyna się od kawy.

Z niedalekiej przeszłości

Uch. Nie chce ruszyć. Ciągnę jeszcze raz, trochę mocniej. Nic. Naciskam przycisk, który, jak się domyślam, zwalnia blokadę dżwigni, ale widocznie to nie wystarczy. Może trzeba zrobić coś jeszcze? Pociągnąć do góry? W dół? Może jeszcze jakiś przycisk? Niby proste, przestawić dżwignię z P (park) na D (drive? duh?).

Wizyta w Google

Budzik był nastawiony na 8:30, ale obudziłem się wcześniej. Dzień zaczął się deszczowo i niezbyt zachęcająco. Zdecydowanie wolałbym jechać do Google pod niebieskim niebem, z ewentualnymi cumulusami tu i ówdzie, ale skoro inaczej się nie da, trudno, pojadę i w deszczu. Taksówką.

Howth

Dzisiaj rano dotknąłem twarzy i poczułem pieczenie. To musi być wczorajsza wycieczka do Howth. Ale co tam pieczenie i czerwona gęba, warto było! Dawno nie miałem okazji wchłonąć takiej ilości błękitu.

Aerobie

Dzisiaj wieczorem, jak to zwykle po pracy, poszliśmy z L. do parku porzucać aerobie.

Aerobie, latający krążek

Internet po 7 tygodniach

Wierzcie lub nie wierzcie, ale eircom pod pewnymi względami jest gorszy niż TPSA. Zamówiłem u nich łącze w okolicach 15 stycznia. Dzisiaj rano przed pracą pofatygowałem się po paczkę (bo do domu nie dostarczyli) z modemem. Mamy siódmego marca, co czyni 7 tygodni od zamówienia.

W TPSA (w 2005) załatwiłem podobną sprawę w tydzień, czyli 7 razy szybciej.

Pani z AIB

Dzisiaj, zakładając konto w banku wypełniałem formularz. Pani podała mi dwa formularze: jeden po angielsku do wypełnienia i drugi, po polsku. Żachnąłem się że polskiego nie potrzebuję i pomyślałem, ile tu musi być Polaków żeby taki moloch jak AIB przygotowywał swoje firmowe formularze w polskim tłumaczeniu. Ale nie o tym chciałem mówić.

Otóż zastanawiam się, czy w jakimś polskim banku mógłby się wywiązać, pomiędzy mną a panią z okienka, następujący dialog:

Wszędzie Polacy

Obsługa w hostelu: Polacy. Barman w klubie jazzowym: Polak. Pracownicy supermarketu: Polacy. Obsługa w kafejce internetowej: Polacy. A teraz najlepsze… sąsiedzi z dzieckiem: Polacy. UPDATE: Następni sąsiedzi, czyli ci za tymi z dzieckiem, to też Polacy. I nad dole też jedna polska rodzina. Na 10 mieszkań w tym domu wiem o 4 zajmowanych przez Polaków (włączając mnie). Komentarze Cici (2007-01-24 09:24:30): Niedługo pieśni irlandzkie będą naszym hymnem narodowym :P