Jak niewidomemu wykazać istnienie fotografii

Tłumaczenie z bloga Skeptico.

Takie zadano mi pytanie: jak udowodnić niewidomemu, że istnieje fotografia?

Wiedziałem, do czego to zmierza. Rozmawialiśmy o zdolnościach parapsychologicznych. On mocno wierzył w siły nadprzyrodzone, doświadczał ich, i regularnie odwiedzał medium. Jego argumentem było to, że ponieważ ja nie doświadczyłem sił nadprzyrodzonych, nigdy nie byłbym w stanie uwierzyć w to, co on „wiedział” że jest prawdą. Nie da się ślepcowi udowodnić istnienia fotografii, i podobnie, nikt nie jest w stanie wykazać mi, że istnieją siły nadprzyrodzone.

Wymyślenie sposobu na pokazanie mu że się myli zajęło mi całe dziesięć sekund. Powiedziałem tak: Daj niewidomemu aparat fotograficzny, statyw i wyzwalacz. (Najlepiej polaroid, albo aparat który od razu pokazuje zdjęcia.) Wszyscy oprócz niewidomego opuszczają pokój. On samodzielnie robi zdjęcie, podnosząc losowo pewną liczbę palców, od 1 do 5. Osoba widząca wraca do pokoju, patrzy na obrazek i mówi: „podniosłeś X palców”. Jeżeli liczba się zgadza, i powtarza się to za każdym razem kiedy jest przeprowadzany eksperyment, niewidomy w końcu dojdzie do wniosku, że fotografia istnieje naprawdę. Technicznie rzecz biorąc, wysnuje wniosek że hipoteza mówiąca „aparat potrafi zapisać informację wizualną”, może być prawdziwa.

Będzie chciał powtarzać eksperyment w różnych pokojach, z różnymi osobami widzącymi. Będzie chciał wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia żeby mieć pewność że nikt nie podgląda przez dziurkę od klucza. Poprosi niewidomych przyjaciół żeby przeprowadzili ten sam eksperyment. Ale ostatecznie, zostanie przekonany.

Zwolennik parapsychologii zamilkł. (Analogia która obróciła się przeciwko niemu, to musi być wkurzające.) Ale ja po postanowiłem iść naprzód. Chciałem zadać jemu kilka pytań.

Pierwsze pytanie było, jeżeli zrobiłeś to 1000 razy, i osoba widząca powiedziała prawidłową liczbę (powiedzmy) 225 razy na 1000 (gdzie losowe odpowiedzi dałyby 200), czy ślepy uwierzyłby że ta „anomalia” jest dowodem fotografii? Czy nie oczekiwałby czegoś blisko 1000 na 1000? A co jeżeli po wprowadzeniu zabezpieczeń rezultat zmalał do 200 prawidłowych odpowiedzi - tyle ile można uzyskać odpowiadając na chybił trafił? A co jeżeli osoba widząca została złapana na oszukiwaniu?

Co jeżeli niewidomy musiał zrobić rysunek i trzymać go przed aparatem fotograficznym, zamiast palców? Osoba widząca musiała zapisać, co myślała że jest na obrazku, a sędzia miał ocenić opis bazując na fotografii obrazka? Powiedzmy że niewidomy narysował kółko, a osoba widząca napisała że myślała że to drzewo, a sędzia dał temu 7 na 10 dlatego że drzewo z grubsza przypomina kółko? Czy niewidomy dałby się przekonać?

A co jeżeli niewidomy musiał wybrać jeden rysunek z czterech „celów” i trzymać go przed aparatem fotograficznym, zamiast palców? Osoba widząca widzi cztery rysunki docelowe i jest proszona o ocenę, na ile przypominają one ten na fotografii. Jeżeli widzący przypisze największą ocenę właściwemu obrazowi, zalicza się to jako „trafienie”. Jeżeli widzący zalicza trafienia powiedzmy przez 35% czasu (na chybił-trafił byłoby 25%), czy niewidomy zostałby przekonany? Co jeżeli osoba prowadząca eksperyment była w pokoju w momencie wykonywania zdjęcia, a potem podpowiadała widzącemu w czasie dokonywania ocen - czy niewidomy zostałby przekonany? Co jeżeli zaobserwowano liczne inne błędy w eksperymentach?

Co jeżeli naukowcy spędzili 25 lat badając, czy osoby widzące potrafią domyślić się ile palców podnosili niewidomi przed aparatem fotograficznym, i doszli do wniosku że jest bardzo mało, jeżeli w ogóle, danych potwierdzających tę hipotezę?

Co jeżeli magik zaoferował milion dolarów1 dowolnej widzącej osobie, która będzie w stanie przejść test pięciu palców, ale nikt tego nie dokonał?

Czy niewidomy nie odpowiedziałby na to wszystko, „dlaczego nie możesz mi po prostu powiedzieć, ile podniosłem palców?”

Kolega nic nie odpowiedział. Przyznał, że w analogii nie chodziło o to że nie miałem doświadczeń parapsychologicznych. Ale najwyraźniej analogia nie miała zastosowania, kiedy obróciłem ją przeciwko jego przekonaniom.

A mówią że to sceptycy mają zamknięte umysły.

(źródło)


  1. James Randi, nagroda dla kogokolwiek kto potrafi zademonstrować nadprzyrodzone umiejętności.

    [return]