Klasyczny zegarek z kalkulatorem

Kalkulator i bank danych. To był
czad.

Kiedyś miałem sobie zegarek, który był… co tu dużo mówić, świetny. Po ojcu. Pomógł mi nie raz, i to nie tylko do sprawdzania godziny. Potrafił przechowywać numery telefonu, oraz wszystko inne co potrafiłem w głowie szybko przekodowywać na liczby dziesiętne. Tylko raz w życiu ściągałem „na poważnie” i było to właśnie z tego zegarka. I na dodatek byłem sam w sali. I jeszcze odpowiedzi miałem przekodowane, nie było na pierwszy rzut oka widać, co takiego właściwie znaczą te cyferki.

Z zegarkiem pożegnałem się w trzeciej klasie liceum. Wracałem do domu ze szkoły i przechodziłem przejściem podziemnym pod Novotelem, wtedy — hotelem Forum. Wtedy byli już tam ochroniarze, ale traf chciał, że byli w innej części przejścia podziemnego.

Właśnie miałem wyjść schodami na górę, dokładnie na rotundę PKO. Pamiętam tyle, że nagle usłyszałem coś w stylu „dawaj kurwa ten zegarek bo ci łeb rozpierdolę”, i zanim zorientowałem się co jest grane, usłyszałem suche trzaśnięcie i poczułem lekki wstrząs na ręce, potem drugie trzaśnięcie, a zaraz potem całą serię. Ale nic mnie nie bolało, przynajmniej nie poważnie. Trwało to może sekundę. Trzaski nagle ustały i poczułem szarpnięcie.

Było to trzech dresiarzy. Natychmiast się ulotnili. Nic mi się nie stało. Trzaski które słyszałem to był dźwięk zapięcia przeskakującego po kolejnych ogniwach metalowego paska. Dres po prostu wsadził dwa palce pod bransoletę zegarka i przyłożył siłę F. Całe szczęście, nie przyłożył siły F do żadnej innej części mojego ciała. A ja nie dawałem mu żadnych powodów do zrobienia tego.

Ale nie dlatego, że świadomie wybrałem, że nie będę się bronić. Po prostu zbaraniałem. Byłem kompletnie zaskoczony, po prostu nie wiedziałem co się dzieje.

Do dzisiaj, kiedy tamtędy przechodzę, nerwowo się rozglądam.

Za jakiś czas dostałem od mamy podobny, choć prostszy zegarek. A tamten… no cóż. Teraz już takich nie ma. Można ewentualnie obejrzeć zdjęcie na liście 15 klasycznych zegarków z kalkulatorem.

Komentarze

  • AleAle (2008-07-11 23:10:57):

    Ja nigdy nie miałem cyfrowego zegarka, ale za to już piąty czy szósty rok noszę świetnego Victorinoxa i muszę przyznać, że do zegarka człowiek się bardzo przywiązuje ;D

  • pfm (2008-07-11 23:12:30):

    Współczuję Ci. Ja miałem kiedyś zegarek z podświetlanym wyświetlaczem (wtedy jeszcze nie było takich fajnych jak teraz, po prostu była tam jakaś mała dioda z boku przy LCD czy coś takiego). Ukradli mi go jak byłem na basenie. Potem widywałem w szkole kolegę, który miał taki sam i miałem przeczucie, że to on za tym stoi, ale cóż…

  • kkk (2008-07-11 23:25:03):

    Jak już się tak na wspomnienia zeszło o zegarkach, to w sierpniu 1980 roku, po zakończeniu strajku w Szczecinie, poszedłem do Domu Towarowego (dzisiaj to EMPIK przy Bramie Portowej) i ujrzałem rower, taki średni, za ówczesne 2000 złotych i w gablocie obok zegarek elektroniczny też za tyle samo. Kupiłem ten zegarek. Teraz to gówienko można nabyć za cenę czterech do pięciu złotych w kiosku RUCH-u.
    A mój pierwszy zegarek elektroniczny? Wyświetlał na czerwono. Po naciśnięciu średnio 12 razy na dobę, bateria wystarczała na 3 miesiace. A w radio w tym czasie brzęczało jak stado pszczół!
    Z kalkulatorem tez miałem. Przerobiłem później na budzik elektroniczny. Dumny byłem z tego pomysłu. Działał wyśmienicie.
    Teraz zegarki są w odwrocie. Komórki mają zegar i jak się ktoś pyta na ulicy o godzinę, to pytany odruchowo komórkę wyciąga, mimo, że ma zegarek na przgubie ręki. Ewolucja techniczna i tyle.

  • hcz (2008-07-12 00:39:12):

    Jakoś określenie „klasyczny” słabo kojarzy mi się z zegarkiem elektronicznym. Zegarki elektroniczne miałem w pogardzie aż do momentu (jakieś dwa miesiące temu) w którym uświadomiłem sobie, że w tych czasach „elektronik” to prawdziwy „oldschool”… Kupiłem od razu dwa ;)

  • kkk (2008-07-12 00:43:15):

    @hcz, wiesz, że pierwszy elektroniczny zegarek, jaki widziałem, był radziecki? Miał zielony wyświetlacz, i jak głosi ówczesna legenda był z prawdziwych kryształów cholesterolu.
    Może i nie. Sam nie wnikałem w szczegóły. Ale daje to pewien posmak tajemniczości.

  • hcz (2008-07-12 00:54:10):

    @kkk: Pierwszy, który ja zobaczyłem też był radziecki. Miał czerwony diodowy wyświetlacz, który normalnie był wygaszony — zapalał się na chwilę po naciśnięciu stosownego przycisku.

  • (s)zymon (2008-07-12 09:31:07):

    Mnie się podobały (i nadal podobają) stare sowieckie zegarki marki Poljot, zresztą nie tylko mi bo teraz Ruskie robią repliki: http://poljot-times.com/russian- watches/default.php?cPath=21_25-aviator-watches-poljot

  • (s)zymon (2008-07-12 09:33:42):

    albo takie coś (innej marki — Raketa) http://poljot-times.com/russian-watches/product_info.php?products_id=854

  • hcz (2008-07-12 10:04:26):

    Ciekawe jak z jakością tych rosyjskich zegarków. Miałem w dwa radzieckie zegarki (w tym jednego Poljota) i były to dość traumatyczne przeżycia…

  • (s)zymon (2008-07-12 10:45:45):

    Teraz część produkcji mają w Szwajcarii.. szczegółów nie znam. Słyszałem że stare oryginalne chronometry były dość dobre (ale przez długi czas dostępne tylko z drugiej ręki), po rozpadzie związku były chętnie kupowane przez wojskowych ze zgniłego zachodu bo można je było dostać za marne 200$. Tzn. za 1/3 ceny chronometru. Btw, wiadomo że to nie to samo co normalny zegarek, Ruscy mają wyjątkowy talent do produkcji bubli, to że piszę że mi się te zegarki podobają, to nie znaczy że polecam je do pomiaru czasu ;)

  • kkk (2008-07-12 10:53:01):

    Za czasów Związku Radzieckiego, werki zegarków naręcznych były całe szlifowane bardzo dokładnie. Okazuje się, że to ma jakieś znaczenie. Może drobiny pyłków się nie osadzały? Teraz, jak zajrzy się do wnętrza obecnych zegarków rosyjskiej produkcji, nie widać już tej dokładności obróbki. Dawne zegarki rosyjskie były dokładne i wytrzymałe na wstrząsy. Sam widziałem jak pewien człowiek podpity z lekka, grzmotnął o scianę zdjętym z przegubu ręki Poljotem. Zgiął się ten zaczep od paska a zegarek nadal działał.

  • (s)zymon (2008-07-12 10:56:18):

    z tego co widzę większość modeli ma 36 miesięcy gwarancji, nazwy bardzo pocieszne np „czekista” O_o
    http://www.smirs.com/product_info.php?products_id=645&section=text#text

  • chlopslaski (2010-11-27 22:09:54):

    Miałem kiedyś rosyjskiego Poljota - lata 80 , kosztował dwie wypłaty. Kupiłem go , był bardzo dokładny to co zapamiętałem ; +_ 2sekundy na rok , był na baterię,wodoszczelny. Pewnego razu byłem u zegarmistrza bo pękło mi szkło , przy okazji zobaczyłem jak wyglądał w środku - zwykły mechanizm tylko na kole balansowym uzwojenie i tam gdzie w zwykłym zegarku jest sprężyna tam znajdowała się bateria . Miał około 27-29 kamieni - pozbyłem się go w głupi sposób , dzisiaj bardzo żałuję !

  • chlopslaski (2010-11-27 22:12:43):

    Dodaję adres prosząc o pomoc ; Zug1@poczta.onet.pl

  • dawid (2011-01-27 14:03:17):

    witam,a może ktoś wie gdzie można nabyć taki klasyczny zegarek z kalkulatorem.podaje adres dejwi7@wp.pl.