Zrabianie

Różne języki, czy to naturalne, czy programowania, różnią się pomiędzy sobą tym, że te same rzeczy wyraża się w każdym z nich lepiej lub gorzej. Język polski też ma takie ciekawostki, a czasami, powiedziałbym, braki. Nie ma na przykład prostego słowa na wielokrotne doprowadzanie roboty do końca.

Możemy powiedzieć, w czasie przeszłym, trybie niedokonanym, że piliśmy wodę ze szklanki. Piliśmy, piliśmy, pewnie w końcuśmy jej do końca nie wypili. Inna historia będzie z trybem dokonanym. Jeżeli powiemy że wypiliśmy wodę ze szklanki, to znaczy że mamy to zaliczone, skończone, odfajkowane. W czasie teraźniejszym, trybie niedokonanym, powiemy że pijemy wodę ze szklanki. Czy ją wypijemy, to nie wiadomo, ale przynajmniej próbujemy.

A czas teraźniejszy, tryb dokonany? Wydaje się to wewnętrznie sprzeczne, bo gdybyśmy już coś skończyli, to już tego nie robimy i nie może być to czas teraźniejszy; jeżeli robimy to teraz, to znaczy że jeszcze nie skończyliśmy, i tryb nie może być dokonany.

Jednak taka forma istnieje. Możemy powiedzieć, że codziennie wieczorem wypijamy szklankę wody. Nie oznacza to że robimy to w tej właśnie chwili, ale oznacza to że mamy zwyczaj wypijania wody ze szklanki, i to wypijania jej do końca. Mamy zwyczaj kończenia tego, doprowadzania do końca, odfajkowywania.

A co z robotą, robieniem? Robiliśmy coś. Zrobiliśmy coś. Robimy coś. A czas teraźniejszy, tryb dokonany…? Zrabiamy coś?

Komentarze

  • automaciej (2007-11-22 06:47:31):

    Zrabianie, c.d.

    Nie chodzi o przeładowanie informacjami. Chodzi o przeładowanie tym, co ja nazywam „stuff”.
    David Allen jest autorem książki „Getting Things Done”. Po (nie całkiem) polsku, zrabianie. Kiedy go słucham, nie mogę się oprzeć wrażeniu,[…]