Odwrotny dobór naturalny

Jednym z elementów ewolucji jest dobór naturalny, który z grubsza polega na tym, że istnieje korelacja pomiędzy „jakością” osobnika i jego szansą na reprodukcję. W przypadku zwierząt są to proste wyznaczniki, na przykład wśród myszy większą szansę na dochowanie potomstwa mają te które sprawniej uciekają przed kotem.

Wszystko jest w porządku kiedy rozważam zwierzęta. Niestety, kiedy przechodzę do gatunku ludzkiego, zaczynają się schody. Jeżeli macie dzieci, proszę, nie bierzcie tego do siebie, kiedy powiem że wśród ludzi w pierwszej kolejności rozmnażają się ludzie głupi, brzydcy i źli.

Ci pierwsi z powodów bardzo prostych, takich jak niemożność przyswojenia sobie podstawowych zasad biologii i „sztuki” antykoncepcji. Ci najczęściej idą do ołtarza z brzuchem i rozwodzą się po kilku latach. O brzydkich nie będę się rozpisywał, powiem tylko że Angelina Jolie powinna mieć o wiele więcej niż tylko jedno dziecko!

Poważniejszą sprawą są ludzie źli. Trzy razy byłem w życiu oszukany na większe pieniądze i za każdym razem były to osoby które właśnie miały dzieci. Albo małe, typu rok-dwa, albo właśnie się dzieci spodziewające. Zastanawiam się, co jest pierwsze. Jedna teoria jest taka, że ludzie skądinąd uczciwi, pod wypływem posiadania potomstwa nagle stwierdzają że mogą oszukiwać innych dla dobra swoich dzieci. Zaczynają widzieć świat jako dychotomię oni-my, gdzie świat, włącznie z innymi żyjącymi w nim ludźmi, stanowi wyłącznie funkcję aprowizacyjną, a imperatyw kategoryczny Kanta idzie w odstawkę.

Drugą teorią jest to, że ludzie źli mają z natury tendencję do szybszego posiadania dzieci, na przykład po to żeby ich rodziny zdobywały przewagę liczbową, lub w przypadku różnorakich sytuacji w których dziecko jest doskonałym instrumentem politycznym, takich jak sprawy majątkowe. Może też być tak że ludzie z natury źli stają się pod wpływem dzieci jeszcze gorsi niż byli wcześniej.

Można spojrzeć na to też od strony ludzi mądrych i uczciwych. Kiedy się nad tym zastanowić, można łatwo dojść do wniosku że obydwie te cechy utrudniają posiadanie dzieci. Ludzie mądrzy będą starali się zaplanować swoje życie, w którym będą chcieli skończyć wyższe studia, dostać dobrą pracę, a dziecko będą chcieli mięć wtedy kiedy będzie to miało dla nich życiowy sens. Oni też lepiej zdają sobie sprawę, jak dużą odpowiedzialnością jest wychowanie dziecka i jak trudne to zadanie. Ludzie uczciwi z kolei będą chcieli zapewnić swojej rodzinie byt poprzez uczciwą pracę, co szczególnie w Polsce graniczy z niemożliwością. Na dodatek to oni właśnie stanowią ofiary ludzi nieuczciwych, więc de facto muszą poprzez uczciwą pracę wyżywić nie tylko siebie, ale też i masę oszustów. Jeżeli ktoś jest uczciwy i głupi, ma jeszcze w miarę dużą szansę na podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka. Ale osoba uczciwa i mądra… szczególnie w Polsce… raczej nie zdecyduje się na dziecko. Przed wyjazdem do Londynu, ma się rozumieć.

Całość nastraja raczej pesymistycznie. Jeżeli to co obserwuję wokół siebie dzieje się również na większą skalę, ludzkość będzie stawać się coraz głupsza i bardziej nieuczciwa.

Komentarze

  • Gość (2007-08-14 20:50:22):

    Kilka dopisków:
    Ostro rozmnażający się Chińczycy uczciwie, wręcz niewolniczo produkują dobra świata zachodniego.

    Mądrzy i uczciwi nie muszą być dorobkiewiczami. Mogą być dziedzicami jakiegoś dochodu pasywnego. Łatwiej w takich warunkach i się rozwijać, i poczynać dzieci niż pracownikom najemnym. Warto też przemyśleć dla siebie, co jest sukcesem rozrodczym – wiele dzieci i dziedziczenie wśród nich pozycji pracownika najemnego z pokolenia na pokolenie czy mniej, a o większej władzy, swobodzie, komforcie życia. Czy wydaje Ci się, że linii górnika łatwiej wyginąć, czy właściciela kopalni, którego stać na najnowsze zdobycze medycyny?

    Warto dorzucić w kontekście tych rozważań, że 8 % Azjatów jest potomkami jednego z największych gwałcicieli w historii świata Czyngisa Chana – h t t p : / / en.wikipedia.org/wiki/Genghis_Khan#Claimed_descendants_study

    Ciekawe w tym kontekście jest również studium „Why beautiful people are more intelligent” (h t t p : / / w w w . lse.ac.uk/collections/MES/pdf/I2004.pdf) na chwilę obecną orzekające to, co w tytule, i przewidujące w dłuższej perspektywie rozdzielenie się ludzkości na brzydkich troglodytów i pięknych inteligentów – każdych krzyżujących się we własnej grupie.

  • GiM (2007-08-15 10:33:39):

    @Gość: uch, to normalnie zachacza o Wellsa, tylko czekać, ąż troglodyci będą się żywić inteligentami i hodować ich jak bydło :]

  • Gosia (2007-10-14 23:30:36):

    Cóż… zawsze mnie bawiły opinie osób nie posiadających dzieci na temat trudności ich wychowania, trzeba przyznać, że rzeczywiście jest trudno :) ale mówię to z uśmiechem :)))) bo ta trudność jest najmilszą na świecie ponad pracę w google i wszelkie mijające doznania……….ale żeby orzekać korelację pomiędzy własną naiwnością a posiadaniem potomstwa…..hmmm …ciekawa jestem rozważań nt rozmnażania zwierząt ;))