Prezentacja na obronie

Miałem dość długi okres pomiędzy złożeniem i obroną: dwa i pół miesiąca. Dziekanat mówił że powinno być dwa tygodnie. Przez ten czas prawie zapomniałem, o czym napisałem pracę.

Z początku zżymałem się że dają tylko 10 minut na prezentację ― a tak właśnie mi powiedział promotor. Jak powyrzucałem mniej ważne slajdy z prezentacji, to te które zostały przestały się w ogóle łączyć ze sobą i musiałem prezentację robić od początku.

Moja dziewczyna poradziła mi fajną rzecz: Napisać sobie cały tekst! 10-minutowa prezentacja to około 3 strony A4 tekstu, można naprawdę szybko napisać. Tak też zrobiłem. Wyglądało to tak:

Chciałbym przedstawić Państwu swoją pracę magisterską, której tematem jest opracowanie metody oceny leczenia wad wrodzonych serca na podstawie danych z bazy EACTS Congenital.

(tap, tap, dwa slajdy w przód)

Jest to międzynarodowy projekt, rozpoczęty z inicjatywy europejskich kardiochirurgów, którzy odczuli potrzebę stworzenia obiektywnego narzędzia oceny wyników leczenia.

Jednym z celów istnienia bazy są porównania ośrodków. Każdy z ośrodków może sprawdzić, jak wygląda na tle innych. Niektóre kraje, tak jak na przykład Włochy, publikują zestawienia z bazy EACTS na narodowych zjazdach chirurgów. Proszę spojrzeć na przykładową publikację. (…)

Miałem już za mało czasu żeby się tego nauczyć na pamięć. Przeczytałem to ze 3 razy ze slajdami. Potem skróciłem to do samych podstawowych pojęć.

  • Międzynarodowy projekt
  • Obiektywne narzędzie
  • Porównania ośrodków
  • Przykładowa publikacja

Trochę już pamiętałem treść, a mając spisane punkty mogłem szybko sprawdzić o czym mam jeszcze powiedzieć. Dodatkowo miałem zapisane miejsca w których mam przerzucić slajd. Mogłem to robić nie patrząc na rzutnik, w środku zdania, na przykład tak:

Wyniki obliczeń można przedstawić w postaci wykresów…

(tap)

…gdzie na osi Y mamy oszacowane współczynniki (…)

Dzięki temu mogłem mówić cały czas prosto do komisji. Obserwując jej reakcje, przyspieszałem jeżeli wyglądała na znudzoną, albo zatrzymywałem się nad fragmentem który wzbudził zainteresowanie. Obserwowałem też swojego promotora, który dyrygował mną jakby miał batutę w rękach. Może nie uwierzycie, ale to mi dodawało otuchy.

Całość zajęła mi tylko niewiele ponad 10 minut ― mniej niż 11. Sympatycznie, jak na prezentację pół roku pracy. Komisja nawet się trochę zainteresowała, bo zadała kilka pytań: nie po to żeby sprawdzić moją wiedzę ale po to, żeby się dowiedzieć czegoś więcej.

Komentarze

  • GuessWhy (2006-12-17 21:26:17):

    Podczas mojej prezentacji recenzent zjadł mandarynkę i cukierka, a szef katedry dwa cukierki. Słucham mnie tylko promotor.
    W zasadzie obu panom mogłem poczytać „Jak Wojtek został strażakiem” … i tak by się zorientowali.

    Inną sprawą jest to, że wyśmienicie znali moją pracę i prezentacja nie była im potrzebna do sformułowania pytań :).

  • lemiel (2006-12-17 21:26:38):

    10 minut – trzy strony, chyba wołami.
    Ale pomysł dobry. Nie ma potem dukania. Sam coś w tym stylu zrobiłem.
    I dobrze zrobiłeś, że przetrenowałeś i skróciłeś.

  • Joshi (2007-06-26 13:14:31):

    A ja mam obrone pojutrze tj 28.06.2007 i cóż, promotor polecił napisac sobie swoja prezentację 10 minutową, przed lustrem wszystko przedstawić i faktycznie, lekko ponad 10minut o wszystkim, ładnie, zwięźle i na temat :)

  • johal (2009-09-05 18:25:44):

    kupa ja też mam niedługo obronę, co ja mam teraz zrobić? srać na dywanik?