Halloween. Cukierek albo psikus.

Dzwonek. Dziwne, bo nikogo nie zapraszałem. Podnoszę słuchawkę domofonu, dziecięcy głos mówi: “Halloween. Cukierek albo psikus.” Odkładam słuchawkę. Przypomina mi się Łona i “Nieruchomość”. Spójrzmy na to z tej strony: ta historia jest o nas. Za oknem mam piękny, własny, trzymetrowy żywopłot. No, nie do końca własny, ale z pewnością trzymetrowy.

Ciekawe, jaki zrobią mi psikus.

Jako że ten wpis przyciągał lawinę idiotycznych komentarzy, komentować mogą tylko użytkownicy joggera.

Komentarze

  • Riddle (2005-10-31 20:39:52):

    Doceń to, że dzieci wolą się bawić w takie fantowe zabawy niż chodzić z pałami i okradać babcie.

  • automaciej (2005-11-01 22:41:24):

    To jest raczej refleksja nad sobą niż narzekanie na dzieci. Po prostu nagle zorientowałem się że stałem się człowiekiem który nikomu nie otwiera drzwi…